Nazywam się Justyna Januszczak i jestem coachem. Pomagam ludziom tak zmienić lub poukładać ich życie, by było żyło im się naprawdę dobrze.

Ale nie zawsze tak było.

Zaczęło się bardzo klasycznie. Po studiach szukanie pracy, aż w końcu pojawia się możliwość odbycia stażu w urzędzie. Bingo! Zawsze rodzice powtarzali, że praca w urzędzie jest najlepsza – idealne  godziny, nic Cię nie interesuje poza swoimi obowiązkami… Po prostu siedzisz, pachniesz i ganiasz ludzi jak nie masz humoru😉

Tak rozpoczęła się moja urzędowa przygoda, która trwała niemal 11 lat. I nigdy więcej. Oczywiście dużo się tam nauczyłam, doświadczenie bezcenne. Najlepsze jest to, że to zawsze do mnie przychodziły osoby, które opowiadały mi historię swojego życia, pytały o radę. Pomagałam im znaleźć rozwiązanie. Ale to były epizody, na co dzień sztywne reguły, bez możliwości zrobienia czegoś inaczej, lepiej. Czekanie, aż ktoś doceni, powie coś dobrego. Jednak dobrego słowa próżno było tam szukać. W pewnym momencie było już tak źle, że aż bałam się tam chodzić. Nie wiedziałam co dalej. I wtedy…  

Pewnego wrześniowego dnia mój organizm powiedział „dość”. Jak nie rozumiesz po dobroci, to Cię zrzucę ze schodów😉 I faktycznie, idąc po schodach w pracy poleciałam jak długa i skręciłam nogę. Uziemienie i niesamodzielność utwierdziły mnie w przekonaniu, że tak dalej być nie może. Potrzebuję pomocy i jestem zdecydowana o nią poprosić. A że już tak mam, że jak coś robię, to na całego i do końca, tym razem odważnie zdecydowałam się na coaching.

Jako że już wcześniej próbowałam i odpowiadała mi ta forma pracy, to do niej wróciłam. Znamienne jest to, że tym razem już na drugiej sesji odkryłam to, co chcę dalej robić. Chcę być coachem! Nawet mi się „przypomniało”, że skończyłam doradztwo psychospołeczne i że uwielbiałam te studia i tak chciałam pracować w zawodzie, że wylądowałam w… urzędzie! Bo bezpieczniej, bo stała praca, wymarzone godziny, benefity… Teraz widzę, jak łatwo wpadłam w pułapkę pozornego bezpieczeństwa, zrezygnowałam z tych planów zanim w ogóle miały jakąkolwiek szansę realizacji. Dziś, 11 lat później piszę te słowa w tym miejscu – niech stanowią wstęp do tej drogi, którą obrałam podczas procesu coachingowego. 8 miesięcy po zakończeniu tamtego procesu coachingowego zdałam egzamin i otrzymałam certyfikat ACSTH, potwierdzający moje umiejętności coacha. Dlatego teraz mówię
o sobie:

Nazywam się Justyna Januszczak i jestem coachem. Pomagam ludziom tak zmienić lub poukładać ich życie, by było żyło im się naprawdę dobrze.

Więc jeśli czegoś nauczyła Cię moja historia, widzisz w niej podobieństwo do swojej i nie chcesz czekać na podjęcie decyzji tak jak ja 11 lat, zapraszam do mnie. Jak nie na coaching, to na bloga.

Dziękuję, że jesteś!